Dzisiaj zakończyła się ostatnia dla Ambasady edycja Dni Kina. Było już ich pięć z czego w trzech braliśmy udział. Trochę smutno robi się człowiekowi w sercu jak pomyśli sobie, że już więcej nie będzie miał możliwości wzięcia udziału w tym konkursie. W tym miejscu wielkie podziękowania i gratulację należą się pani Aleksandrze Kędrze za zorganizowanie tej imprezy. Z każdym rokiem jest coraz lepiej, więcej sponsorów, więcej rozgłosu w lokalnych mediach, więcej uczestników.
Do rzeczy. W konkursie wiedzy o filmie zwyciężyła grupa z ILO, ale nazwisk nie pamiętam. Niestety w tym roku w konkursie na etiudę filmową Ambasada nie była najlepsza. Można było się tego spodziewać. Nasze klipy nie miały za dużych szans z pracami innych grup. Technicznie byliśmy najprawdopodobniej najlepsi, nie widziałem tylko jednego filmu, który był zgłoszony na konkurs. Zabrakło nam...czasu, żeby nagrać dłuższą etiudę w której poruszylibyśmy tematy związane z moralnością, prawdą, honorem i ogólnie pojętymi wartościami. Zwyciężył film "Biuro ludzi zagubionych" grupy z IILO (w końcu znalazł się ktoś z innej szkoły). (Tutaj El Ambasadore niech oceni :P )Generalnie poziom filmu to taka AP ze dwa, trzy lata temu, kiedy jaraliśmy się jakimiś dziwnymi pomysłami a wszystko robiliśmy na wyczucie. Nie będę tu jechał po całość bo znowu od hipokrytów i na krzyż. Wspominam często. Ukradzione OST. Ukradzione fragmenty filmów. Ukradzione masło. Orzeszkowe. Niekończące się dłużyzny. Dialogi. Światło. Kamery. Akcje. Wszystko rodem z wesela. Mam w pamięci jeszcze. Movie Makera. Tak. Wszzzzzzy Wszzzzzystko to pamiętam i dlatego nie pojadę. Jeśli czytają nas twórcy. Od was zależy czy staniecie. W miejscu. Czy będziecie. Rozwijać. Rozwijać. Rozwijać. Ja do dzisiaj pamiętam jak Janek Rozwijał. Tak ten Janek co go Niemcy na moście zabili. Pada deszcz. Janek. Niemcy. Deszcz. Janek od 41 pocztę podziemną z Pragi nosił. Pamiętam. A 28 marca Janka na tym moście złapali. Młody był. 22. Dzisiaj na moście nie ma krzyża. No bo jak. Nie wstawili krzyża gdzie strzelali. Krzyża nie wstawili też. Do Wisły. No bo jak? A tydzień temu. Byłem. Mała dziewczynka. Pyta. Matki pyta. Dlaczego pan lody sprzedaje? Matka. Bo ciepło. I ja wtedy przypomniałem sobie Janka i 28 marca.1942 kiedy? Było ciepło....
Oczywiście nie jest, aż tak źle. "The Dark Side" zdobył wyróżnienie za oryginalny pomysł i przekazanie uniwersalnej prawdy czy jakoś tak :)Ja do komisji nic nie mam. Rozumiem w pełni dlaczego wybrali inne filmy. Chyba wszyscy też się domyślacie. Mam nadzieję że komisja zrozumiała dlaczego tylko klipy daliśmy.
Jako nagrodę otrzymaliśmy (znaczy się ja, El i Psiocha) "Słownik wiedzy o filmie".
Po oficjalnym spotkaniu mieliśmy okazję poczęstować się ciasteczkami ze stołu, a także posłuchać pana Różewicza, porozmawiać z panem Lempartem (jak przekręciłem to przepraszam) oraz z panią Anitą Pawlak- Zygmą.
4 kwietnia 2008
Koniec
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
To ja może umieszczę swoją opinię o „Biurze…” Film ciekawy pod względem formalnym (chodzi mi o kompozycję, nie jakość techniczną), ale spierniczony pod względem gry aktorskiej i fabuły. Bohater, prawnik, podążający za mała dziewczynką symbolizującą jego „zagubienie” trafia do ciemnego lokalu (Noworadomska). W tym momencie spodziewałem się jakiejś onirycznej, dającej do myślenia sceny. Ale niestety nasz gieroj spotyka tylko w środku jakiegoś domorosłego marksistę, który zaczyna do niego walić jakimiś frazesami. Mój Boże, to naprawdę nie było miłe. Coś takiego jak choćby elementarna naturalność wygłaszanych zdań nie istnieje. Sens też gdzieś się schował, bo marksista zaczyna zawzięcie tłumaczyć bohaterowi, że najlepiej mieć żonę, dzieci, M – 3, małego fiata i się nie wychylać. A prawnik jest lame i gay bo ma dużo kasy, może robić co chce i nie ma żadnych zobowiązań. Filozofia sprzed jakiś 20 – 30 lat. Oczywiście „wyścigowi szczurów” też się obowiązkowo dostało. Durni i głupi Amerykanie o swoich możliwościach mawiają „sky is the limit”. Może dlatego żyją na poziomie, o którym Lenin z Noworadomska mógłby pomarzyć. Również dlatego oni robią filmy o ludziach cieszących się życiem, a my o facecie, który słyszy, że musi przepraszać za to, że żyje. Za największy grzech scenarzysty mam nieodróżnienie publicystyki od sztuki. Widać, że bardzo chciał coś powiedzieć, ale nie umiał tego odpowiednio przetworzyć na potrzeby filmu. A jego przesłanie zostawił do wypowiedzenia „gadającym głowom.” Nieładnie.
Prześlij komentarz