22 stycznia 2008

Waverly Films

No to teraz mnie Doktor Proktor Ohohnienie...or zmotywował. Aż sobie z miejsca kolejną notkę w winampie walnę, a co, stać mnie!
Szczególnie, że sam się o to prosiłem. Szczególnie, że to ode mnie się zabawa z i w Waverly rozpoczęła.
Otóż ładnych dwa miesiące temu, podesłałem Doktorowi link do filmiku "Wanna buy a ghost?". Nawet nie pamiętam jak na niego wpadłem... po prostu się jakoś wyszperało.
Natychmiast przeglądaliśmy kolejne ich produkcje. Doktor przeglądał kolejne produkcje i szybko mnie prześcignął, ale ten typ tak już ma.
To było... niesamowite. "Flower", "Floating head", "Rainy day", "Carvening" (wówczas ostatnio dodany, akurat na Heloween), "Christopher Ford sees a film" czy "Hello, Frank" stały się dla nas... jak fuckin Bible. I to The Holy Fuckin Bible.
Nie ma co ukrywać- to z nich wzięliśmy pomysł na "clip of the week". Z tym, że u nas różnie to bywa z tym co week. A oni co tydzień wypuszczają PROdukcje, które zwalają nas z nóg. Fakt, ich sprzęt jest daleko bardziej zaawansowany niż nasz. Mają zresztą swoje reklamówki, na których widać namiastkę tego, czym operują podczas zdjęć, bo na yt działają dla jajków i dla kondycji, a normalnie robią klipy i reklamówki, np. dla MTV. A mimo wszystko pomysły jakimi co tydzień zmieniają naszą konsystencję z cielesnej na ciasną, zmieloną i spieczoną z przegrzania... nie mają końca!
Naprawdę, są to może i pro, ale na za ten ich nieprzecięty humor i styl należą im się wielkie brawa, Order Virtuti Filmi i para nowych skarpet z podpisem Tarantino. Kiedy dojdziecie jednak np. do "I love my cat" albo "Jonathan Wats gets a hangover" to nie dość, że profesjonalizm ujrzycie w każdej klatce, to jeszcze gwarantuję, że zjednoczycie się z nami na poziomie gruntu. Ze śmiechu, z zachwytu i z zazdrości :).
Subskrybujcie, bo jest kogo! Oglądajcie, bo warto! Nie jesteście tacy jak oni, ale staramy się :)

El Ambasadore:
Tutaj macie jeszcze kilka ich klipów tygodnia, które polecał Krog. A od siebie powiem, że w przyszłości postaram się napisać analizę i recenzje kilku ich klipów....
"Flower"


"Floating head"


"Rainy day"


"Carvening"


"Christopher Ford sees a film"


"Hello, Frank"


"I love my cat"


"Jonathan Wats gets a hangover"


Dwa ostatnie to prawdziwa rzeźnia, majstersztyk niezależnej kinematografii jutoubowej, chociaż mało na ten temat wiem, ale nagrodę nadać warto:)

2 komentarze:

Piotr pisze...

Nie ma co przesadzać. Dobry sprzęt to lukier na ciasteczko - ułatwia pewne sprawy i daje nowe możliwości. Ale dopóki nie wyćwiczymy podstaw to nie mamy szans ich wykorzystać. Więc nie biadolić na sprzęt, bo widzowie na pewno się na wpaty na konto biednych filmowców nie skuszą ;P (przynajmniej dopóki nie skopiemy im tyłków za pomocą kilku nowych produkcji :)), tylko bierzemy się do roboty.

krogulczas pisze...

Dobrze mówi! Dać mu wódki!