
Powiedzcie mi, czy chcieliście kiedykolwiek obejrzeć ten film? Powiem Ci,że tak naprawdę gdzieś w Tobie funkcjonuje ukryta chęć wchłonięcia tego filmu i oblizania sobie palców po wszystkim. Tak, niewątpliwie mamy tu do czynienia z arcydziełem oraz prawdziwym taco wśród filmów. Film, po tórym dylemat skrzydełko czy nóżka gdzieś tam odchodzi i zostaje odpowiedz Amores Perros!
Dlaczego pisałem o podświadomej chęci obejrzenia tego obrazu? Sam taką posiadałem ale w nieco innej formie - chęci świadomej. Film ma już swoje lata (wyprodukowany w roku 2000)i praktycznie od samej premiery było o nim głośno. Funkcjonowała opinia, że mamy do czynienia z czymś naprawdę oryginalnym. I w mojej głowie też coś takiego się zagnieździło. Film wyszedł z kin, trafił na DVD, był w gazetach "dla kobit" za 7.50, w końcu trafił do TV. Gdzie w tym mój dramat? Hmmm, pamiętam ile razy widziałem ten film na półce, kiedy był sprzedawany jako oddzielny produkt, widziałem go przypiętym do okładki, widziałem go w Tele Tygodniu. Można się mocno podkurwić i zrozumiecie mnie chyba w stu procentach, kiedy powiem że kiedy tylko słyszę, że film jest dobry to od razu go oglądam. Z Amores Perros było inaczej, musiałem czekać. W końcu go dorwałem, jakiś miesiąc temu, może sześć tygodni temu. Odpalam. Od razu leżę na podłodze i proszę, żeby tak było dalej! Dynamizm, dynamizm, syf, syf, dynamizm, dynamizm, katastrofa. Tak wygląda pierwsza scena. Później tego jest więcej, tylko znacznie wszystko jest to rozciągnięte w czasie, ale i tak wszystko to dynamizm, syf, katastrofa i dialog. Nie chcę, żebyście pomyśleli, że AP to czysta sensacja, czy film akcji. To dramat okraszony genialnymi zdjęciami, świetnymi dialogami i katastrofą która jest kluczową sceną. Nie chcę tu wgryzać się w fabułę czy analizę scen...Zapytacie dlaczego...Hmmm, google tego by nie pomieściły. Czym jest miłość? Pytanie to nasuwa się podczas całego seansu wielokrotnie, sami policzcie ile razy sobie je zadacie. Miłość wydziera się tutaj z każdego kadru, miliony rodzajów miłości a wszystko to w ogromnym mieście, gdzie ktoś może pojechać Ci serwując soczyste: PUTO! (DUPEK)
Gdzieś w necie znalazłem porównanie, że AP jest latynoamerykańską odpowiedzią na Wściekłe psy Mistrza Tarantino. Myślę, że jest to mocno przesadzone przesadzenie, te filmy są naprawdę zupełnie inne i poruszają inne zagadnienia. Wspólnych motywów można się doszukiwać w takich elementach jak konstrukcja fabularna, odpowiednie ułożenie epizodów, przemoc, czy zdjęcia... Reszta to inna bajka. Ludzie, ruszcie swoje leniwe tyłki do Fabryki Snów w budynku dawnej komendy policji. Chce oglądać wasz rozklapione pośladki na siedzeniach w pokoju 218! Jutro o 17 wbijam i sprawdzam ilu Was tam jest!
OPIS FILMU NA FILMWEB