30 grudnia 2007

Tendej

Bry!


Mimo, że to mój pierwszy post na Ambasadoblogu to w udziale przypadł mi zaszczyt premiery kolejnej produkcji, która wyszła spod naszych koślawych łap. Zakorzeniony mi przez autorytety dziennikarskie pokroju Grzegorza Jankowskiego, Jerzego Urbana czy Ewy Sołowiej szacunek do czytelnika i wrodzona skromność nie pozwalają mi rozwodzić się nad samym sobą, więc wbrew tradycjom bloga nie przedstawię się i nie napiszę nic o sobie. Na pewno nie teraz.


Więc...

3

2

1

i...


Poszło!



Ambasada Pikczers


ma zaszczyt


przedstawić kolejny film z serii "Klip of de łik"


o tytule niepokojącym bardziej niż ręka obcej osoby w Twoich majtkach, głębszym niż odbyt Johana Paulika i tak prowokującym jak białe kozaczki:



" Tendej "






Ps. Autografy dajemy tylko na biustach i pośladkach.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Mała uwaga do wersji angielskiej: "insomnia" to coś dokładnie odwrotnego niż "senność".