27 grudnia 2007

Krzyś Kubańczyk

Witam to JA. Ja, czyli Kubańczyk jeden z założycieli Ambasady. Czy współzałożyciel…? Chyba nie mogę się tak nazwać. Przecież nie wiedziałem ze nasz „projekt” i młodzieńcze fantazje przerodzą się w tak poważną sprawę. Jeszcze teraz pamiętam jak się cieszyłem, kiedy dotarł do mnie złomowaty aparat cyfrowy za 400 zł :D Ale od niego wszystko się zaczęło. Obiecałem El Ambasadore, że w wolnym czasie wyskrobie coś na tego bloga, więc zdzieram sobie literki na klawiaturze pisze ;) A propos wolnego czasu… Jak wiadomo od dawna nie brałem udziału w projekcie „Ambasady” (ciekawe czy jestem jeszcze jej członkiem). Stało się tak poniekąd za sprawą braku czasu i zajęciem się innymi sprawami. Chociaż jak ja miałem czas to innym się nie chciało (ukłon w stronę El Ambasadore :P). Inną sprawą było to ze aktorem nigdy nie byłem i nigdy ze mnie nie będzie. W „Ambasadzie” pełniłem rolę podtrzymywajki i kręcajki kamerą, wymyślajki głupich, aczkolwiek czasami przydatnych pomysłów oraz, razem z Radziem, poganiajki innych. Cieszę się, że „Ambasada” rośnie w siłę:> Nadziejam, że pomogę wam jeszcze w jakimś projekcie (oczywiście od strony technicznej:))

PS. Tekst w którym była mowa o tym, że kręciłem i montowałem głupie filmiki z lekcji religii i sikania z pociągu relacji Koluszki – Radomsko są nieprawdą. Mój aparat był aparatem użytku publicznego i kręciło nim filmy, pstrykało zdjęcia wiele osób. Potrafiłem go nie mieć przez pół roku w rekach. Takie buty.

Pozdrawiam

Brak komentarzy: