El Ambasadore:
Witam w kolejnym odcinku naszego fenomenalnego show! Dzisiaj dowiecie się jak wyglądały nasze prace nad "Radomskiem", jaki burdel i gdzie zrobiliśmy oraz co z tego mieliśmy/mamy. "Radomsko" jakby nie patrzeć nie jest filmem fabularnym, czyli ciągle kontynuujemy "nurt dokumentalny" Ambasady. Tym "żywym obrazem" żegnamy się z szeroko pojętymi dokumentami i wkraczamy w sferę filmów fabularnych. A jak wygląda teraz nasza przyszłość biorąc pod uwagę tę dziedzinę kinematografii? Powiem wprost: najprawdopodobniej nie zrobimy już dokumentu. Piszę tak ponieważ dostałem niedawno propozycję od jednego z moich dobrych kumpli żeby stworzyć film w którym pokazalibyśmy jak wygląda radomszczańska scena hip-hopowa. Rozważam tę kwestię tylko dlatego że w dużym stopniu ten charakterystyczny rodzaj muzyki jest bliski mojemu sercu:) Nie mówię też że nie można zrobić dobrego filmu dokumentalnego o tym co dzieje się w naszym mieście... można tylko trzeba się naprawdę dużo napracować, szukając tematu a później realizując go. Tak więc zostajemy przy produkcjach fabularnych.(Nad którymi też trzeba się napracować) Biorąc też pod uwagę to że poprzednie produkcje nie miały za dużo do powiedzenia to akurat "Radomsko" można już gdzieś pokazać i nie zakładać w trakcie projekcji papierowej torby żeby nikt z oglądających Cię nie pozna:P
Przechodzę do sedna.
"Radomsko" tak naprawdę jest pracą domową. Projekt wypełnia zadanie powierzone nam na jednej z lekcji Wiedzy o Kulturze. Dokładnie tematu nie pamiętam ale wiem że mieliśmy no właśnie co? Radziu?
Wnuczek_Belzebuba:
Mieliśmy na pewno aparat Kristoffa i pomysł oryginalnego wykonania tej pracy domowej. Pamiętam też, że później pracowaliśmy na wypożyczonym sprzęcie, bo nie ma co ukrywać obraz z fotocykadełka był słabej jakości. Wbrew pozorom trochę nad tym filmikiem roboty było, a pogoda wcale nam nie pomagała. Było zimno, a jednego dnia spadł śnieg, baterie długo nie wytrzymywał, buty przesiąkały, a kurteczki nie ogrzewały wystarczająco. Po zakończeniu nieźle się z Ambasadorem pochorowaliśmy, ale efekt był zadowalający.
Aha i najważniejsze był to mój pierwszy film zrobiony z Ambasadą :)
El Ambasadore:
Tak to był jego pierwszy film zrobiony właśnie dla Ambasady. Po tym dokumencie Radek trafił na stałe na listę płac naszej skromnej wytwórni. Co właściwie umie/robi? Wszystko po trochu, ale najważniejsze że robi to z pasją, ale wróćmy do "Radomska". Tak, było zimno. Pamiętam jakby to było wczoraj. Śnieg, zimno i gdzieś w tym wszystkim Andrzej... Pierwsze zdjęcia robiliśmy 11 listopada, nagraliśmy prawie wszystko tego dnia. Chociaż nie obyło się bez dużego trudu o którym pisaliśmy. Kiedy już niby wszystko było nagrane na HP brata pojawiła się myśl mojej mamy żeby pożyczyć kamerę od jej znajomej z pracy. Wiem że był to Panasonic na taśmę, czyli nie obyło się się zgrywania materiału z wideo co było po prostu straszne(w porównaniu z tym co mamy teraz)! Mniejsza, wiem że kiedy zarobię pierwszy milion kupię tej kobiecie najlepszą kamerę dla amatorów. Kiedy miałem ją pierwszy raz w ręce poczułem się jak dziecko które dostaje długo oczekiwanego cukierka. Po prostu coś cudownego, odnalezienie świadomości i proroctwo Nostradamusa jednym. Poczułem w tym jakąś magię...
Kamera oznaczała, że koniecznie musimy nagrać wszystko od początku. Dokładnie tak zrobiliśmy...Dzięki spec-umiejętnościom Krogula i AT mogliśmy nagrać materiał w muzeum u lamberta czy u franciszkanów. Wszystko pięknie. Wystarczało to zrzucić. Kiedy ja po nocach importowałem źródło na twardy dysk, Radzio za dnia nagrywał off...
Wnuczek_Belzebuba:
...a że Radzio był lektorem w kościele to nagranie jest bardzo monotonne i w wersji żałobnej. Tekst napisali dla nas autorzy albumu poświęconego Radomsku. Co do ponownego nagrywania to prawie całe mnie ominęło, z przyczyn zdrowotnych, miałem ustawioną na ten dzień wizytę w szpitalu. Pamiętam, że widziałem ekipę na placu 3 maja jak nagrywali Lambert zresztą oni mnie także dostrzegli. :)
Aaaa i jeszcze 11 listopada polowaliśmy na chleb dla Ambasadora :P
Kto próbował kupić kiedyś chleb w jakieś święto doskonale zna ten ból.
Radzio tak jak wspomniał nagrywał pogrzebowym tonem wszystkie teksty a ja przechodziłem w tym czasie drogę przez mękę podczas montażu. Jak się w przyszłości okaże swego rodzaju drogę krzyżową zawsze będę przeżywał podczas montażu:) Korzystałem wtedy z Windows Movie Maker z racji że nie znałem niczego innego (o posiadaniu i umiejętności obsługi nie piszę). Obraz zgrywany z wideo poprzez "pożyczoną" kartę telewizyjną , przeplatany moimi szalonym wstawkami montażowymi, z podkładem na który składał się monotonny głos Radzia oraz kawałki z OST Halo, niewątpliwie miał swój urok...Tak się robi filmy w Ambasadzie. Film pomimo niedopracowania spodobał się a Radziu do dzisiaj wspomina z wielkim sentymentem tę produkcje...
Aaaa zapomniałem dodać, że wraz z filmem pojawił się bonus nagrany nagle i niespodziewanie w moim pokoju (ładne stateczki miałem na ścianach, prawda?), sprawił nam niezłą frajdę. Totalny spontan i pełna improwizacja. Piosenka, którą słyszycie towarzyszyła nam przez cały pierwszy semestr. (El Ambasadore pamiętasz jak pewnego, pięknego dnia nuciliśmy ją w oknie na korytarzu, a na dole przechodziła sama profesor Klekowska xD.) To nagranie było zwyczajnym wygłupem, dopiero 11:23 przyniosła ze sobą prawdziwe "kfiatki" godne miana bonusu.
El Ambasadore
Wygłup? Co Ty to dzięki temu filmikowi staliśmy się sławni, pół szkoły chodziło i nuciło wooo hooo woo hooo hooo... Radomsko było tylko bonusem do Bonusu, naprawdę to ten dodatek wypromował film(dla niekumatych żartuję:D)
Radomsko
Udział:
Bartłomiej Żarek
Radosław Stawowy
Bartłomiej Krogulec
Andrzej Tatara
Montaż:
Bartłomiej Żarek, Windows Movie Maker
Zdjęcia:
Bartłomiej Żarek
Czas produkcji:
1 tydzień
Nagrody:
Satysfakcja:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz